Genevieve siedziała przy biurku, bębniąc palcami o wypolerowane drewno. Za każdym razem, gdy przypominała sobie harde słowa Seraphiny, zalewała ją nowa fala żółci. „Co za tupet”, pomyślała, zaciskając zęby. Sophie i Isabel upokorzyły ją publicznie, a ona nie zamierzała zostawić tego bez odpowiedzi.
Pukanie do drzwi przerwało jej rozmyślania i do gabinetu weszła Phoebe, jej asystentka, niosąc stos
















