Maisie siedziała niecierpliwie na kanapie, wystukując wypielęgnowanymi palcami nerwowy rytm na podłokietniku. Wpatrywała się w drzwi wzrokiem jastrzębia, a jej mięśnie były napięte, gotowe do skoku w każdej chwili. W chwili, gdy klucz Lyry St. Claire obrócił się w zamku, Maisie niemal wystrzeliła z kanapy, a jej oczy błyszczały od ledwie skrywanej ekscytacji.
– I jak? – pisnęła niemal Maisie, pods
















