Złamane przysięgi: Ukryty dziedzic miliardera

Złamane przysięgi: Ukryty dziedzic miliardera

Autor: Joanna's Diary

Rozdział czwarty: Objawienie
Autor: Joanna's Diary
24 cze 2026
– Alaricu... – głos Seraphiny załamał się, drżąc pod ciężarem poczucia winy i strachu. Podchodziła do niego powoli, z walącym sercem, nerwowo splatając dłonie u boków w próbie uspokojenia się. Prawda drapała ją od środka, desperacko pragnąc wydostać się na zewnątrz, ale każdy instynkt nakazywał jej ją ukryć. Alaric odwrócił się w jej stronę, a jego twarz pociemniała od frustracji i podejrzenia. Jego oczy, niegdyś pełne ciepła i czułości, były teraz zimne i zdystansowane. – Seraphino – powiedział głosem ledwie panującym nad emocjami – nie będę pytał drugi raz. Skąd wracasz? Seraphinie zaparło dech w piersiach. Otworzyła usta, by coś powiedzieć, ale nie wydobył się z nich żaden dźwięk. Jak mogłaby w ogóle zacząć to wyjaśniać? Czuła się, jakby pętla zaciskała się na jej szyi. Potrzebowała czasu – czegokolwiek, co odwlekłoby nieuniknione. – Ja... muszę ci coś powiedzieć – wykrztusiła, próbując zebrać myśli, a jej wzrok błądził dookoła, jakby szukała drogi ucieczki. – Ale wejdźmy do środka, porozmawiamy przy lampce wina – zaproponowała słabo, mając nadzieję, że to złagodzi uderzenie. Szczęka Alarica zacisnęła się. Zmrużył oczy, a jego wyraz twarzy stał się groźny, gdy splótł ramiona na piersi. – Nigdzie nie idziemy – warknął, robiąc krok w jej stronę, a gniew wrzał pod powierzchnią jego spokoju. – Porozmawiamy tutaj. Teraz. Jego ton był bezlitosny i Seraphina poczuła skurcz w żołądku. Nie miała wyjścia. Ściany wokół niej zdawały się zacieśniać; musiała stawić czoła burzy, którą sama wywołała. – Czy coś się stało? – zapytała drżącym głosem, ale milczenie Alarica było najgłośniejszą odpowiedzią, jaką mogła otrzymać. Jego spojrzenie wwiercało się w nią, pełne głębokiego bólu, który sprawiał, że jej własne serce pękało. – Co to znaczy: „czy coś się stało”? – Głos Alarica załamał się od emocji. Mocno zacisnął pięści. – Wszystko się stało, Seraphino. Jak ja mogłem pokochać taką dziwkę jak ty? Oczy Seraphiny rozszerzyły się w szoku, a jego słowa uderzyły ją niczym siarczysty policzek. – Co? Co ty mówisz? Alaricu, ja nie... – – Doskonale wiesz, co mówię! – przerwał jej Alaric, podnosząc głos, w którym wyraźnie słychać było ból i poczucie zdrady. Jego klatka piersiowa falowała, jakby ciężar emocji był nie do udźwignięcia. – Jak mogłaś mi to zrobić? Po tym wszystkim, co razem przeszliśmy? Serce Seraphiny łomotało jej w uszach, a świat wirował, gdy próbowała pojąć jego słowa. – Alaricu, proszę, przerażasz mnie. O czym ty mówisz? Co ja zrobiłam? – Jej głos drżał, łzy cisnęły się do oczu, a dezorientacja przeradzała się w czyste przerażenie. – Nie graj przede mną niewiniątka – warknął, a jego twarz była mieszanką furii i rozpaczy. – Widziałem cię. Widziałem wszystko. Zeszłej nocy. Myślałaś, że możesz mi kłamać w żywe oczy, że nie dowiem się, co wyczyniałaś noc przed naszym ślubem? Seraphina poczuła, jak grunt usuwa jej się spod nóg. Wiedział. Coś widział – coś, co desperacko próbowała pogrzebać. W piersi poczuła ucisk, gdy ogarnęła ją panika. Łzy napłynęły jej do oczu, gdy zaczęła się jąkać. – Alaricu... byłam pijana. Nie myślałam trzeźwo. Ja... – Nie myślałaś trzeźwo?! – przerwał jej Alaric, a jego głos drżał z ledwie powstrzymywanej wściekłości. – Ty w ogóle nie myślałaś, Seraphino! Zdradziłaś mnie! – Jego słowa były ostre i tnące, każde z nich wbijało się głęboko w jej serce. – Zdradziłaś nas. Nogi ugięły się pod Seraphiną; wyciągnęła do niego ręce, błagając resztkami sił. – Alaricu, proszę! Nigdy nie chciałam, żeby tak się stało. Kocham cię, przysięgam, że cię kocham! Jesteś jedynym, którego kiedykolwiek kochałam. Alaric cofnął się, jakby jej dotyk go oparzył, a na jego twarzy odmalowało się obrzydzenie. – Miłość? – parsknął gorzko. – To nazywasz miłością? Nie tylko mnie skrzywdziłaś, Sophie – ty mnie zniszczyłaś. – Jego głos załamał się, zdradzając głębię cierpienia. Seraphina szlochała, kręcąc głową. – To był błąd, straszny błąd. Proszę, uwierz mi. Zrobię wszystko, żeby to naprawić. Proszę, nie pozwól, by to nas zniszczyło. Twarz Alarica stężała, a jego usta zacisnęły się w wąską linię. – Jak mam to niby naprawić, Sophie? Jak mam wymazać to, co widziałem, to, co wiem? – Jego głos obniżył się, stając się niebezpiecznie spokojny. – Nie mogę ci już ufać. Jak mam się ożenić z kimś, komu nie ufam? Ciężar jego słów osiadł na Seraphinie niczym głaz. Zaparło jej dech, gdy dotarła do niej skala rzeczywistości. Ślub. Odwoływał ślub. Życie, które zaplanowali, przyszłość, o której marzyła – wszystko rozpadało się na jej oczach. – Alaricu... – jej głos był ledwie szeptem, a łzy płynęły teraz strumieniami po jej twarzy. – Proszę, nie rób tego. Nie odchodź od nas. Mogę to naprawić. Będę lepsza. Przez całą resztę życia będę ci to udowadniać. Lecz wyraz twarzy Alarica był zimny, a jego serce zdawało się być na głucho zamknięte za murem zdrady, który sama zbudowała. – Na to jest już za późno – powiedział głuchym głosem. – Z tego nie ma już powrotu. Seraphina osunęła się na ziemię, szlochając niekontrolowanie i zakrywając twarz dłońmi. – Nie, proszę! Nie mogę cię stracić. Nie mogę! Jesteś dla mnie wszystkim. Alaric stał tam, a jego serce było rozdzierane między miłością a furią. Zacisnął dłonie w pięści, ale wiedział, że bez względu na to, jak bardzo wciąż ją kochał, szkody zostały wyrządzone. Przeszłości nie dało się cofnąć. Zaufanie zostało zdruzgotane, a wraz z nim ich przyszłość. Cofnął się o krok, a jego głos brzmiał zimno i ostatecznie. – Przykro mi, Sophie. Ale to koniec. – Jego słowa odbiły się echem od pustej ulicy, a ich ostateczność niemal wycisnęła jej powietrze z płuc. – Nie chcę cię więcej widzieć. Skończyliśmy ze sobą. Szloch Seraphiny stał się głośniejszy, jej ciało drżało z rozpaczy, gdy Alaric odwrócił się do niej plecami, odchodząc od wszystkiego, co razem zbudowali. Patrzyła bezradnie, jak znika jej z oczu, a każde jego stąpnięcie łamało jej serce na nowo. – Alaricu, proszę! – krzyknęła, a jej głos pękł pod ciężarem rozpaczy. – Proszę, nie zostawiaj mnie! Kocham cię! Ale on się nie odwrócił. Nie zatrzymał się. Podjął decyzję, a z każdą mijającą sekundą nadzieja Seraphiny wyparowywała w nicość. Została sama. Miłość jej życia odeszła, a wraz z nią przyszłość, którą planowali. Wszystko przez jeden straszny błąd. Seraphina zwinięta w kłębek na zimnym, twardym chodniku płakała bez tchu, czując ból nie do zniesienia. Świat wokół niej zdawał się zacierać, a ona słyszała jedynie dźwięk własnego serca pękającego na milion kawałków. – Alaricu... – wyszeptała w pustkę, jej głos był ledwie słyszalny. Ale nie było już nikogo, kto mógłby ją usłyszeć. Była całkowicie i absolutnie sama.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział czwarty: Objawienie – Złamane przysięgi: Ukryty dziedzic miliardera | Czytaj powieści online na beletrystyka