ZIA
Gdy wygięłam się w łuk w jego stronę, a nasze usta rozłączyły się, by zaczerpnąć powietrza, otworzyłam oczy i spojrzałam na niego. Nasze spojrzenia się zablokowały, wybijając mi powietrze z płuc.
Wciąż miał ten głodny wyraz oczu, jakby nie mógł się doczekać, by wbić się we mnie do końca i pieprzyć, aż oboje stracimy zmysły.
To było przyciąganie więzi partnerskiej, wiedziałam o tym. Ale było to
















