ZIA
Trwałam tak, niepewna jak długo, czując ciężar ramion Maximusa wokół mnie, trzymających mnie w miejscu.
Jego twarz przyciśnięta była do mojej klatki piersiowej, spoczywając między moimi piersiami. Teraz wiedziałam, czego szukał. Chciał, żebym go pocieszyła.
Jego ciało było napięte, wciąż walczące z czymś, czego nie widziałam. Ale jego uścisk był pewny i wydawał się właściwy.
Powoli moje dłonie
















