ZIA
Matylda i dwie pozostałe pokojówki, Ania i Sera, lgnęły do mnie. Biegały tam i z powrotem, by zmienić skromne śniadanie w swego rodzaju ucztę.
Nawet szef kuchni, Yvan, nie szczędził wysiłków, by mnie zadowolić. Nie wiedziałam, co im się stało. Jeszcze godzinę temu zachowywali się tak, jakbym była ich najgorszym wrogiem. Potem zamieniłam kilka słów z Matyldą.
Po tym wszystkim każdy wręcz szalał
















