ZIA
Minęły dwa tygodnie, odkąd przywieziono mnie do tej rezydencji. Dwa długie, ciche tygodnie.
Nie widziałam Dariusa od tamtej kolacji, a cisza, którą po sobie zostawił, była jak wiszący nade mną cień.
To było tak, jakby sam dom spiskował, by trzymać mnie w niepewności. Każde skrzypnięcie desek podłogowych, każdy szept wiatru uderzający w okna sprawiał, że oglądałam się przez ramię, znajdując tam
















