ZIA
Nie... nie lubiłam, gdy cierpiał. Czułam, jakby jego ból rozlewał się w mojej piersi i ściskał mi serce. Nienawidziłam tego uczucia, ale nie nienawidziłam jego.
Zamykając oczy, przytuliłam go. Nie wiem, ile czasu minęło, ale to on tym razem przerwał ciszę.
– Przepraszam – wyszeptał Maximus pod nosem. Gdyby jego głos był choć odrobinę cichszy, nawet bym go nie usłyszała.
– Maxi...
– Przepraszam
















