MAXIMUS
Tydzień bez Zii ciągnął się jak całe życie spędzone na rozżarzonych węglach. Nie mogłem spać, myśleć ani jeść – ani funkcjonować tak, jak zwykle.
Nie rozumiałem, co się ze mną działo. Miała być kimś, kto sprawi, że poczuję się lepiej w moim nędznym życiu, kto stanie się jego małą częścią, sposobem na znalezienie odrobiny ukojenia.
A jednak wcale nie stała się częścią mojego życia. Stała si
















