ZIA
Weszłam do gabinetu Maximusa bez pukania i zastałam go stojącego przed biurkiem. Jego dłonie spoczywały na blacie, gdy stał pochylony, oddychając miarowo.
– Maxi...
– To twoja odpowiedź na to, co ci zaoferowałem? – przerwał, a jego głos był stabilny i spokojny. – Wybrałaś Aidena?
– Nie – szepnęłam, zamykając za sobą drzwi i opierając się o nie plecami.
Rozluźnił ramiona, a jego mięśnie falował
















