ZIA
— Nie masz... nic pod... koszulką — syknął powolnym, gardłowym głosem, od którego na mojej skórze pojawiła się gęsia skórka.
— Nie. I co z tego? — Zadrżałam, próbując stworzyć między nami trochę dystansu, ale poniosłam sromotną klęskę.
— Przestań się ruszać — syknął przy moim karku, oddychając ciężko i nierówno.
Zastygłam całkowicie. Zacisnął ramię wokół mnie i zabrał nogę z moich nóg.
Twardy,
















