ZIA
Niezręczność wisiała w powietrzu. Sprawiała, że trudno mi było usiedzieć spokojnie na krześle naprzeciwko Maximusa.
Nie patrzył na mnie, ale i tak czułam się spięta, jakby coś we mnie miało zaraz wybuchnąć i przyprawić mnie o straszny ból głowy.
– Chcesz rzucić okiem, zanim podpiszesz? – zapytał Maximus głosem, który brzmiał normalnie po naszym intensywnym starciu pół godziny temu.
Wyprostował
















