ZIA
Przemierzałam salon wzdłuż i wszerz, moje bose stopy muskały chłodną podłogę. Telefon leżał milczący na stoliku kawowym, drwiąc z mojego niespokojnego umysłu.
Minęły godziny, odkąd Maximus wyszedł, a ja czekałam na telefon, niepewna, czego się spodziewać.
Cisza, która mnie otaczała, wydawała się duszna, owijając się wokół mojej piersi jak niewidzialny łańcuch.
Nienawidziłam tego uczucia – niep
















