ZIA
Powoli zamrugałam, otwierając oczy; słabe światło w pokoju sprawiło, że otoczenie przez chwilę było zamazane.
Zajęło mi kilka chwil uświadomienie sobie, że leżę na miękkiej powierzchni, a moje ciało wciąż jest obolałe i zbolałe.
Próbowałam poruszyć ręką, ale ani drgnęła. Wtedy do mnie dotarło.
Zapach Maximusa – głęboki, piżmowy i niemożliwie znajomy – wypełniał powietrze wokół mnie.
Odwróciłam
















