ZIA
Trzy dni. Tyle czasu tkwiłam tu z Maximusem, uwięziona w penthouse'ie, który wydawał się zbyt duży, a jednocześnie duszno mały.
Trzy dni ciszy tak gęstej, że napierała na moją pierś jak ciężar, którego nie mogłam zrzucić.
Nie rozmawialiśmy. Ani słowa. Przebywał w salonie, wyciągnięty na kanapie, z głową odchyloną do tyłu, jakby nie miał na świecie ani jednego zmartwienia.
Kiedy nie było go w s
















