ZIA
Gdy tylko samochód się zatrzymał, wysiadłam i stanęłam przed głównymi drzwiami do domu stada. Nawet stąd widziałam ludzi śpieszących na tyły posiadłości.
Ubrani byli w czerń odpowiednią na pogrzeb, w przeciwieństwie do mnie, która wyglądałam jak kwitnący słonecznik.
– Nie musisz się tym martwić. Możesz iść do swojego pokoju i odpocząć tam, dopóki tego nie załatwię. – Maximus stanął obok mnie i
















