– Proszę pani, jesteśmy na miejscu – usłyszała Serena głos kierowcy, który wyrwał ją z zamyślenia.
Schowała strzykawkę, w którą się wpatrywała, do torebki i wysiadła z taksówki po uregulowaniu rachunku.
Natychmiast uderzyło w nią mroźne powietrze. Przeklęła pod nosem; miała na sobie najbardziej skąpy strój, jaki udało jej się znaleźć – taki, który niewiele pozostawiał wyobraźni.
Nie marnując czasu, skierowała się do klubu, a jej obcasy stukały rytmicznie o chodnik. Po przejściu przez kontrolę bezpieczeństwa została wprowadzona do głównej sali.
Wewnątrz klub był wirem muzyki, świateł i luksusu. Powietrze było ciężkie od perfum i alkoholu, a basy dudniły jej w piersi.
Tłum stanowił mieszankę celebrytów, bywalców salonów i bogaczy. Corbin powinien być w sekcji VIP, czekając. Zanim jednak stawi mu czoła, potrzebowała chwili, by dojść do siebie.
Alkohol zawsze dodawał jej pewności siebie, a teraz potrzebowała jej bardziej niż kiedykolwiek. Bez zwłoki ruszyła w stronę baru.
– Poproszę najmocniejszy drink, jaki macie – rzuciła do barmana, który skinął głową i natychmiast zaczął mieszać składniki.
– Proszę bardzo – powiedział po minucie, a ona odebrała od niego szklankę.
– Chryste, mocny! – wykrztusiła po wypiciu go jednym haustem, na co barman uśmiechnął się lekko. – Poproszę jeszcze jeden.
Gdy już miała go w dłoni, odwróciła się, by ruszyć w stronę sekcji VIP.
„Dasz radę, Serena” – powiedziała do siebie. „Zasłużył na wszystko, co go spotka, i… szlag” – zaklęła, gdy wpadła prosto na ścianę, a zawartość jej drinka się rozlała.
Natychmiast uniosła dłoń, by potrzeć czoło, i spojrzała na przeszkodę. Tyle że to nie była ściana.
To był mężczyzna.
Otworzyła usta, gotowa do przeprosin, ale słowa zamarły jej na wargach, gdy stanęła z nim twarzą w twarz.
Był wysoki… wyższy, niż ktokolwiek miał prawo być, ubrany w nienagannie skrojony czarny garnitur, który leżał na nim jak druga skóra.
Jego ciemne włosy były w artystycznym nieładzie, a ostro zarysowana linia szczęki wyglądała, jakby wyrzeźbił ją mistrz.
Jednak to jego oczy przykuły ją najbardziej. Miały uderzający odcień błękitu – przenikliwe i zimne, niczym odłamki lodu, które zdawały się prześwietlać ją na wylot.
Przez chwilę zapomniała o oddychaniu. Był bez wątpienia najprzystojniejszym mężczyzną, jakiego kiedykolwiek widziała, o niebo atrakcyjniejszym od wszystkich jej byłych chłopaków.
Ciepło rozlało się po jej szyi, gdy myśli ją zdradziły. Wyobraziła sobie te umięśnione ramiona zaciskające się na jej karku, gdy on bierze ją gwałtownie.
Ale wtedy on otworzył usta i czar prysnął.
– Ten klub jest wystarczająco duży i dobrze oświetlony, żebyś mogła widzieć, dokąd idziesz – powiedział chłodno, a w jego głosie pobrzmiewało coś, co brzmiało jak obrzydzenie i irytacja. – Chyba że jesteś zbyt zajęta uganianiem się za facetami, żeby to zauważyć.
– Ale wy, głupie baby, nigdy nie nauczycie się szukać mężczyzn, którzy rzeczywiście są skłonni zapłacić parę dolarów za noc. Mała podpowiedź: oni są w tamtej sekcji – wskazał na strefę VIP.
Jej zachwyt natychmiast ustąpił miejsca irytacji. Jego ton był ostry, kpiący i oceniający, jakby już zdecydował, jaką jest osobą. Dziwką, która przyszła tu przespać się z kimś dla pieniędzy.
– Słucham? – rzuciła, a jej głos przebił się przez muzykę. – Nie masz prawa tak do mnie mówić.
Uśmiechnął się, choć w tym uśmiechu nie było ani krzty rozbawienia. Poczuła, jak krew w jej żyłach lodowacieje, gdy jego wzrok spoczął na jej stroju, który rzeczywiście niewiele zakrywał, pośrednio przyznając mu rację.
Jasna cholera, dlaczego musiała założyć akurat to, co tak bardzo eksponowało jej biust?
– Oszczędź ten teatrzyk niewiniątka dla kogoś innego. Znam twój typ na tyle dobrze, by wiedzieć, po co tu jesteś. Tak jak mówiłem, faceci są tam.
Serena zamrugała, oszołomiona jego grubiaństwem. – Naprawdę myślisz, że każda kobieta, która tu przychodzi, to dziwka?
Jego spojrzenie powędrowało ku sekcji VIP, gdzie Serena w końcu dostrzegła Corbina śmiejącego się w grupie ludzi. Gdy wzrok mężczyzny znów spoczął na niej, był pełen pogardy.
– Nie, tylko te, które ubierają się tak jak ty – odpowiedział, a jego głos ociekał jadem. – Kobiety twojego pokroju zawsze znajdują drogę do mężczyzn z portfelem. Tylko nie rozlej niczego więcej po drodze na górę.
Obelga uderzyła mocniej, niż się spodziewała. Przez moment była zbyt oszołomiona, by zareagować. Potem jednak w jej piersi zapłonął gniew, wypierając wstyd.
Nie była dziwką, a jej kariera była tego dowodem, ale ten człowiek najwyraźniej już wydał wyrok.
– A mężczyźni tacy jak ty myślą, że wiedzą wszystko, prawda? – Serena uśmiechnęła się, odwróciła na pięcie i odeszła prosto do baru.
– Poproszę jeszcze dwa razy to samo – zażądała.
– Już się robi – odparł barman, a Serena odwróciła się, upewniając się, że nie spuszcza tamtego faceta z oczu.
Gdy tylko drinki były gotowe, chwyciła je i ruszyła w jego stronę. Właśnie z kimś rozmawiał.
– Hej – zawołała, podchodząc od tyłu, a on odwrócił się w jej stronę.
Zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, wylała zawartość obu szklanek prosto na niego, po czym odstawiła je na ziemię.
– Założę się, że nigdy nie spotkałeś tak szalonej dziwki jak ja – syknęła ze złowrogim błyskiem w oczach.
















