W pokoju unosił się zapach wypolerowanego drewna i starej whisky, a zegar szafkowy w dalekim kącie gabinetu tykał w powolnym, złowrogim rytmie.
Richard Sterling siedział za swoim masywnym mahoniowym biurkiem ze splecionymi palcami i przeszywającym spojrzeniem. Wyraz jego twarzy był nieodgadniony, jakby wykuty w kamieniu — tak jak zawsze, gdy sprawy zawodowe stawały się osobiste.
Cisza w pomieszcze
















