ŁUP! ŁUP! ŁUP!
Głośne, natarczywe walenie wyrwało Serenę ze snu niczym tonącą kobietę przebijającą się na powierzchnię wody.
Jej oczy gwałtownie się otworzyły, rzęsy drżały, gdy mózg próbował nadążyć za rzeczywistością.
Wciąż była w tym ogromnym łóżku, a nieznajoma pościel splątała jej nogi.
Głowa ją bolała, a w ustach miała sucho jak na pustyni.
Ale nic z tego nie mogło równać się z furią narasta
















