Popołudniowe słońce leniwie wpadało przez zasłony, gdy Serena siedziała ze skrzyżowanymi nogami na kanapie, bezmyślnie przeglądając telefon.
Jej sok stał nietknięty na stoliku obok, a krople pary skraplały się na szklance.
Wciąż buzowała w niej ekscytacja po porannej ofercie pracy, a wspomnienie cichej dumy Dominica i jego pocałunku w czubek głowy sprawiało, że jej policzki rumieniły się bez pozwo
















