— Bycie wrednym wcale nie przychodzi ci z trudem! — wykrzyknęła Serena, głos drżał jej z frustracji, gdy przeklinała go w myślach.
— Poprawka — odparł Dominic, z półuśmiechem błąkającym się na ustach i oczami błyszczącymi psotnie. — Bycie wrednym dla CIEBIE nie przychodzi mi z trudem.
Wzrok Sereny wystrzelił w jego stronę, sztylety w oczach były naostrzone i gotowe. W piersi paliło ją tysiąc niewy
















