Sala konferencyjna była cicha. Zbyt cicha.
Ktoś mówił. Może Gerald, a może Darlington — nie potrafił określić który.
Głos mężczyzny, który właśnie prowadził prezentację — coś o kwartalnych prognozach i zagranicznych inwestycjach — brzmiał, jakby dobiegał z daleka, z końca tunelu.
Sala była pełna, obecni byli wszyscy dyrektorzy. Jego nazwisko widniało w porządku obrad, a jednak nie odezwał się ani
















