Cichy gong windy był ledwie słyszalny przez szum gęstego napięcia, gdy Dominic i Serena weszli do środka.
Drzwi zasunęły się za nimi, zamykając ich w cichej przestrzeni o lustrzanych ścianach i złotym oświetleniu.
Serena oparła się swobodnie o ścianę z założonymi rękami, wpatrując się w świecące numery powyżej.
Dominic, jak zwykle, stał wyprostowany i imponujący – jedną rękę trzymał w kieszeni, a
















