Dominic pchnął drzwi szpitala z taką gwałtownością, że pielęgniarki bez pytania usuwały mu się z drogi.
Sterylny zapach antyseptyków uderzył go natychmiast, ale niemal go nie zarejestrował.
Jego umysł był skupiony na jednym — na Giselle Valenti. A konkretnie na wiadomości, że została postrzelona.
Jego buty stukały o zimne, wypolerowane kafelki szpitalnego korytarza w rytmie odpowiadającym biciu je
















