Gdy weszli z powrotem do rezydencji, do jej nosa dotarł zapach świeżego chleba i kawy.
Burknęło jej w brzuchu, uświadamiając jej, jak bardzo jest głodna, zwłaszcza że na wczorajszym weselu prawie nic nie zjadła.
Dominic, który poszedł przodem, siedział już u szczytu stołu, od niechcenia przewijając coś na telefonie i trzymając w jednej dłoni parujący kubek.
Jego twarz była nieodgadniona, zbyt opan
















