Jechali w milczeniu.
Serena siedziała sztywno na fotelu pasażera w lśniącym, czarnym samochodzie Dominica, którego skórzane wnętrze dusiło swoją perfekcją.
Dominic prowadził jedną ręką, a ciemne okulary zasłaniały mu oczy, mimo że niebo było zachmurzone.
Wyraz jego twarzy był nieczytelny, jakby wykuto go w kamieniu — zimny i profesjonalny.
Srebrzysty błysk w jego uszach przyciągnął jej uwagę; odwr
















