— Więc… a propos Dominica.
Marcella Valenti uniosła lekko brew. — Co z nim?
— Wiesz… to zabawne — zaczęła Serena, powoli odrywając kawałek croissanta — jak ktoś taki jak Dominic może wydawać się tak… nietykalny, a jednocześnie miewać momenty, w których po prostu się rozsypuje.
Oczy Marcelli spoczęły na niej. — Rozsypuje się?
Serena wzruszyła ramionami. — Widziałam to. Ataki paniki. To, jak się wyc
















