Jej wzrok powędrował przez pokój ku oknu, przez które światło księżyca wpadało miękkimi, srebrzystymi smugami na wypolerowaną podłogę.
Gdzieś poza tymi szybami świat wciąż tętnił życiem.
Słowa Dominica sprzed kilku godzin odtwarzały się w jej głowie niczym zdarta płyta.
„Nie odpuszczasz, jeśli chodzi o ciebie”.
„Jesteś moją kobietą”.
„Zawsze, Złośnico”.
Na samo wspomnienie sposobu, w jaki to powie
















