Serena stała przed drzwiami sypialni Dominica, po raz dziesiąty wygładzając suknię na biodrach.
Była kłębkiem nerwów, w brzuchu czuła motyle, a serce jej waliło – i to wcale nie gala sprawiała, że zachowywała się jak ucieleśnienie chaosu. To on.
Poświęciła sporo czasu na swój wygląd. Czarna sukienka, którą wybrał, wyglądała na jej skórze jak płynna północ – lejąca się, uwodzicielska, z rozcięciem,
















