Nie zaszła daleko. Powinna była wiedzieć, że tak będzie.
Serena wydostała się z samej imprezy i była już w drodze do wyjścia z budynku, a jej palce niemal muskały klamkę drzwi wyjściowych, gdy on się pojawił – cichy jak cień.
Z początku nic nie mówił. Nie musiał. Spojrzenie, którym ją obdarzył, wystarczyło, by krew w jej żyłach lodowaciała.
Zrobił krok do przodu.
— Zaszłaś aż tutaj, Złośnico — poc
















