Serena stała w garderobie, wpatrując się w onieśmielającą liczbę sukienek rozłożonych na niskiej, aksamitnej ławce i wiszących na złotych haczykach.
Westchnęła, rozdzierając pierwszą torbę z zakupami. — Sama sobie to zrobiłaś — mruknęła pod nosem. — Wydawaj jego pieniądze jak rozpieszczona dziedziczka, to teraz paraduj jak jedna z nich.
Boże, nigdy by nie przypuszczała, że Dominic w ramach kary ka
















