„Moja”.
Żołądek wywinął jej koziołka.
To powinno ją wściec. Nie należała do niego. Nie była niczyją własnością. A jednak…
Serce rozbolało ją w miejscu, którego nie potrafiła nazwać.
Cisza panująca w pokoju pochłonęła ją w całości. Serena siedziała nieruchomo na zimnej podłodze, z kolanami podciągniętymi do piersi i czołem lekko o nie opartym.
Głos Dominica — spokojny, niski, pozbawiony skruchy — o
















