Drzwi zatrzasnęły się z ostatecznością, po której w powietrzu pozostał ciężki osad. Serena stała nieruchomo przez chwilę, a jej serce waliło jak oszalałe po wichurze, którą Dominic zawsze zdołał po sobie zostawić. Jej odbicie gapiło się na nią z błyszczącego blatu jego biurka, a oczy płonęły oburzeniem.
Tętno nie chciało zwolnić. Dominic wypadł z gabinetu bez oglądania się za siebie, jakby przed c
















