Dominic poprawił srebrne spinki u mankietów precyzyjnymi, odmierzonymi ruchami, stojąc przed lustrem w swojej ogromnej garderobie.
Pomieszczenie było słabo oświetlone, rzucając ciepłe, złote światło na nienaganny krój jego skrojonego na miarę garnituru.
W powietrzu unosił się zapach świeżej wody kolońskiej i drogiego materiału. Wyglądał na spokojnego i opanowanego, ale w środku był daleki od równo
















