Droga powrotna do domu upłynęła w ciszy, i nie był to rodzaj spokoju. To była cisza, która ciężko osiadała na skórze, niczym mgła nasiąknięta napięciem. Serena siedziała sztywno obok Dominica, z ramionami mocno skrzyżowanymi na piersi. Jej policzek pulsował tępym bólem po uderzeniu, a opuchlizna rwała przy każdym uderzeniu tętna.
Mimo to nie chciała go dotykać, nie chcąc wyjść na słabą przed Domin
















