Droga powrotna do rezydencji upłynęła w ciszy, ale była to cisza dziwna, sprawiająca, że Dominic raz po raz zerkał na Serenę.
Niewiele mówiła od wyjścia ze szpitala, głównie dlatego, że była zajęta telefonem, zamiast poświęcać mu uwagę.
Czy byłoby bardzo źle, gdyby rozbił to urządzenie, żeby wreszcie z nim porozmawiała? Te krótkie wymiany zdań sprawiały, że jazda zawsze była przyjemna, ale ta mała
















