Dominic oparł się w skórzanym fotelu, stukając piórem w ostatni formularz, który właśnie podpisał.
W dłoniach czuł mrowienie typowe dla codziennych interesów – ten miarowy oddech niosący w sobie władzę.
Sekretarka, rzeczowa i wydajna, przesunęła w jego stronę stos dokumentów.
– Proszę pana, na kontach widać już zakupy panny Sterling. – Położyła tablet obok jego biurka i przesunęła palcem po ekrani
















