– Serena… – wychrypiał. Jego głos był szorstki, ochrypły, gdy powoli wracał do rzeczywistości.
– Jestem tutaj – powiedziała, teraz już ciszej. – Wszystko w porządku. Jest dobrze. Po prostu oddychaj ze mną.
Położyła jedną z jego dłoni na swojej klatce piersiowej. – Czujesz to? – szepnęła Serena. – Oddychaj ze mną. W moim rytmie. Wdech… wydech…
Dominic wpatrywał się w jej dłoń. Spokojny rytm i jej o
















