Sen wolny od koszmarów – powinien był wiedzieć lepiej.
Dominic wmawiał sobie, że w końcu zasnął. Nawet spokojnie.
Żadnych cieni w kątach, żadnych głosów w głowie. Żadnej krwi na rękach. Ale w chwili, gdy sen zaczął nabierać kształtów, zdał sobie sprawę, że cieszył się przedwcześnie.
Pierwszy świadomy oddech Dominica miał miejsce w ogrodzie.
Nie w byle jakim ogrodzie. W tym przeklętym ogrodzie.
Na
















