**Vanya
Podniosłam się z wilgotnej ziemi; moje kolana drżały. Przytłaczający ciężar aury Alfy wciąż ciężko wisiał w powietrzu, przygwożdżając rozwścieczoną watahę do brudu. Zmusiłam stopy do ruchu. Te ostatnie kilka kroków w stronę ołtarza przypominało dokładnie brnięcie przez gęste, duszące bagno. Niewidzialny muł przysysał się do moich zrujnowanych butów, wciągając mnie w dół z każdym centymetre








