**Vanya
Stałam na środku małej sali obrad, a ponura atmosfera ciążyła mi na sercu. Pomieszczenie było wypełnione ludźmi, z których każdy był świadkiem zamętu, jaki dotknął naszą watahę. Powietrze iskrzyło od napięcia, a z każdym wdechem brałam na siebie ciężar niezgody, która przenikała tę przestrzeń.
Trudno było pojąć, jak szybko sprawy nabrały tempa i jak łatwo nasza niegdyś zjednoczona wataha z








