**Jace
Krew ściekała mi po policzku z rozcięcia pod okiem. Wisiałem w srebrnych łańcuchach, zwisając tuż nad podłogą. Przemiana byłaby niemożliwa przez srebro. Piekło.
Moi czterej towarzysze ze zwiadu oddziału uderzeniowego leżeli wokół mnie na podłodze – martwi. Miałem odejść jako ostatni.
– To takie zabawne, że te sfory wciąż wysyłają żołnierzy tylko po to, by zginęli – zaśmiał się cicho d*pek,








