**Vanya**
– Chcę być dla nich dobrą Luną – zwierzyłam się tacie pewnego wieczoru, gdy siedzieliśmy przy ognisku. – Nasze nowe stado jest rozbite i zasługuje na kogoś, kto potrafi poprowadzić je przez proces leczenia ran.
Silas skinął głową; jego wzrok był utkwiony w tańczących płomieniach. – Już jesteś dobrą Luną, Vanyu. Oni to w tobie widzą. Wykazałaś się współczuciem i zrozumieniem, a właśnie te








