**Gareth**
Jak zwykle, obecność tej mojej przebiegłej przeznaczonej utrudniała mi zebranie myśli. Nachalne poparcie ze strony mojej matki też nie pomagało. Bogini, co ja bym dał, żeby zarżnąć tę wiedźmę we śnie.
Palce Colette błądziły po mojej nagiej piersi, a ja zmarszczyłem brwi z irytacją. Zapomniałem, że w ogóle jest w moim łóżku. – O czym tak intensywnie myślisz? – zapytała z fałszywą skromno








