**Vanya
Siedziałam na łóżku w hotelu, patrząc na swoje dłonie. Wciąż się trzęsły.
– Vanyu... – powiedziała cicho Gwen, kładąc mi dłoń na ramieniu.
Podskoczyłam.
Gwen zabrała rękę. – To znaczy, zawsze o tym wiedziałaś, prawda? Twój ojciec nigdy nie zrobiłby tego, co zrobił, bez jakiegoś naprawdę mocnego powodu. Teraz już wiesz. Był pod wpływem zaklęcia.
– On wciąż żyje – wyszeptałam. – Żyje... i na








