**Vanya**
Hałas wokół nas był ogłuszający, niczym fala uderzeniowa oburzenia i szoku, ale on wydawał się być tysiące mil stąd. A jednak stał tuż obok. Jego ciemne oczy wwiercały się w moje, nie zdradzając absolutnie niczego.
Nagłe, ostre mrowienie zapłonęło na moim policzku. Ledwie rejestrowałam wściekłe sapnięcia i zajadłe protesty członków watahy za moimi plecami. Gorąco na mojej skórze przybrał








