**Vanya
Jace wpatrywał się we mnie przez długą, cichą sekundę, a jego oczy rozszerzyły się, gdy dotarł do niego sens moich słów. Następnie powolny, szelmowski uśmiech rozlał się po jego twarzy, rozświetlając jej rysy.
"Och... ty podstępna mała intrygantko" – szepnął.
Od razu zrozumiał, o co chodzi. Oboje znaliśmy prawo watahy na wylot. Było to żelazne prawo na naszym terytorium: nowo sparowanych l








