**Vanya**
Schodzenie na kolację wydawało się czymś surrealistycznym. Personel kłaniał mi się z szacunkiem, a dyskretny kamerdyner wskazał mi drogę do jadalni.
Kiedy tam dotarłam, Sybil i Gareth siedzieli już przy długim, mahoniowym stole. Na mój widok Gareth zerwał się z miejsca i odsunął mi krzesło, uśmiechając się od ucha do ucha.
– Yyy... dziękuję? – powiedziałam niezręcznie, nie wiedząc, co in








