**Vanya**
Księżyc rzucał miękki, eteryczny blask na odosobnioną polanę, a jego blade światło przenikało przez gęste listowie w górze. Liście szeleściły łagodnie na chłodnym, nocnym wietrze, tworząc kojącą symfonię szeptów. Zapach wilgotnej ziemi mieszał się z aromatem pobliskich polnych kwiatów, otulając nas pokrzepiającym uściskiem.
Ukryci w tej naturalnej alkowie, Kaelen i ja znaleźliśmy wytchni








