**Vanya**
Pomieszczenie wciąż tętniło mieszanką napięcia i ulgi, gdy patrzyłam, jak Jace odchodzi, z poczuciem spełnienia wypisanym na zakrwawionej twarzy. Nie mogłam powstrzymać przypływu dumy z jego odwagi, choć jego porywcza natura po raz kolejny wywołała chaos. Ale jako Luna miałam obowiązek wspierać moją watahę, stawać w obronie tego, co słuszne, i to właśnie zrobił Jace.
Skupiłam uwagę na oc








